Zakres dopasowany do potrzeb
Nie musisz oddawać całego IT. Mogę odpowiadać tylko za serwery, tylko za sieć albo tylko za backup — resztę zostawiamy tak, jak jest.
Jestem administratorem infrastruktury IT. Z serwerami pracuję od 2019 roku: pierwsza praca w data center, następnie utrzymanie systemów Linux, a obecnie odpowiadam za całą infrastrukturę firmy, z którą współpracuję. Przyjmuję kolejne zlecenia: stałą opiekę albo konkretne wdrożenie z jasno określonym celem.
Zaczynałem w data center — od sprzętu, szaf rack, okablowania i pracy w środowisku, w którym nic nie może stanąć. Potem utrzymywałem systemy Linux i reagowałem na monitoring: to tam nauczyłem się, że większość awarii zapowiada się na długo przed tym, zanim zauważy je użytkownik.
Od 2023 roku prowadzę własną działalność i odpowiadam za całą infrastrukturę firmy, z którą stale współpracuję: serwery, wirtualizację, sieć, kopie zapasowe i sprzęt. To codzienna praca z rzeczywistymi konsekwencjami, a nie teoria z certyfikatu.
Teraz przyjmuję kolejne zlecenia. Nie muszę przejmować całego IT w Twojej firmie — mogę wejść tylko w ten obszar, w którym faktycznie brakuje kompetencji: serwery, wirtualizacja, sieć albo backup. Zakres ustalamy pod Twoje potrzeby, nie pod gotowy pakiet.
Nie musisz oddawać całego IT. Mogę odpowiadać tylko za serwery, tylko za sieć albo tylko za backup — resztę zostawiamy tak, jak jest.
Każde wdrożenie kończę opisem konfiguracji i procedurą odtworzeniową. Także na wypadek, gdybyśmy przestali współpracować.
Kopia zapasowa liczy się dopiero wtedy, gdy zrobiono z niej udane odtworzenie. Testuję je i mówię wprost, jeśli coś nie działa.
Hasła, licencje i dostępy należą do Ciebie. Buduję na rozwiązaniach otwartych, więc każdy inny administrator przejmie to środowisko.
Nie zajmuję się wszystkim i nie udaję, że jest inaczej. Poniżej to, za co realnie odpowiadam u klienta — w modelu stałej opieki albo pojedynczego wdrożenia.
Stawiam i utrzymuję serwery, na których stoi firma: usługi, pliki, aplikacje, bazy. Jeśli macie jeden wysłużony serwer fizyczny — przenoszę go na wirtualizację, żeby dało się go backupować, klonować i odtwarzać w rozsądnym czasie.
Sieć, w której goście nie siedzą w tej samej przestrzeni co księgowość, a router ma świadomie ustawione reguły — nie te z pierwszego uruchomienia.
Najczęstszy problem, jaki zastaję: kopia jest robiona, ale nikt nigdy nie sprawdził, czy da się z niej cokolwiek odzyskać.
Doradzam przy zakupie sprzętu, montuję go i porządkuję to, co stoi w szafie. Powtarzalne czynności zamieniam na skrypty.
Poniżej tylko to, czego używam w bieżącej pracy — na środowiskach produkcyjnych, za które odpowiadam. Bez pozycji dopisanych dla objętości.
Od sprzętu w serwerowni, przez utrzymanie systemów i reakcję na zgłoszenia, po samodzielną opiekę nad całym środowiskiem.
Montaż i uruchamianie serwerów, wymiany komponentów, okablowanie, obsługa zgłoszeń sprzętowych i opisywanie tego, co stoi w szafach.
Nauczyłem się tam rzeczy, której nie widać w konfiguracji: aktualny opis szafy skraca szukanie przyczyny awarii z godzin do minut.
Obsługa zgłoszeń z monitoringu w dużym środowisku: weryfikacja alertów, diagnostyka, działanie według procedur, eskalacja do zespołów odpowiedzialnych za usługi.
Przy takiej liczbie systemów szybko uczysz się odróżniać realny problem od fałszywego alarmu — i sprawdzać, zanim kogokolwiek obudzisz.
Odpowiadam za infrastrukturę firmy: serwery i wirtualizację Proxmox, pamięć masową, sieć, kopie zapasowe oraz usługi, na których pracuje organizacja.
Sam planuję zmiany, sam je wdrażam i sam odpowiadam za wynik — razem z dokumentacją i planem powrotu, gdy coś pójdzie nie tak.
Równolegle przyjmuję kolejne zlecenia — stałą opiekę nad infrastrukturą albo pojedyncze wdrożenia z jasno określonym zakresem i terminem.
Jeśli rozpoznajesz tu swoją firmę — to jest dokładnie ten moment, w którym warto się odezwać. Zwykle jest jeszcze tanio i spokojnie.
Co robię: sprawdzam, co realnie działa na tej maszynie i jak długo trwałoby jej odtworzenie. Zwykle kończy się przeniesieniem usług na wirtualizację i kopiami, z których da się wrócić w kilka godzin, a nie kilka dni.
Co robię: próbuję odtworzyć dane z istniejącej kopii. Jeśli się nie da — mówię wprost i naprawiam. Potem zostaje działający backup, druga kopia poza firmą i cykliczny test, że to nadal działa.
Co robię: przeglądam konfigurację, spisuję co gdzie działa, usuwam to, co jest zbędne, i zostawiam dokumentację. Od tego momentu każdy administrator jest w stanie przejąć środowisko bez zgadywania.
Co robię: sprawdzam, jak faktycznie zbudowana jest sieć i gdzie jest wąskie gardło. Porządkuję adresację, oddzielam ruch gości od firmowego i konfiguruję punkty dostępowe tak, żeby przestały ze sobą walczyć.
Co robię: zamykam otwarte na świat usługi i uruchamiam VPN. Efekt: pracownik ma dostęp do tego, czego potrzebuje, a firma przestaje być widoczna dla przypadkowego skanera z internetu.
Co robię: pytam, co ma na nim działać i jak długo ma wystarczyć, a potem podaję konkretną konfigurację z uzasadnieniem. Nie sprzedaję sprzętu, więc nie mam interesu w tym, żeby był droższy niż trzeba.
Tak samo przy jednorazowym wdrożeniu, jak i przy stałej opiece — różni się tylko skala i to, co dzieje się na końcu.
Telefon albo spotkanie online. Pytam, co macie, co się psuje i czego się obawiacie. Jeśli sprawa jest prosta, często powiem to od razu — łącznie z tym, że nie potrzebujecie mnie do jej rozwiązania.
Sprawdzam, jak to wygląda naprawdę: serwery, kopie zapasowe, sieć, sprzęt. Dostajecie listę rzeczy do zrobienia w kolejności od najbardziej ryzykownych oraz wycenę — stała kwota za wdrożenie albo stawka miesięczna za opiekę.
Zmiany, które mogą przerwać pracę, robię wieczorem lub w weekend. Przed każdą taką zmianą mam kopię i plan powrotu do stanu poprzedniego, gdyby coś poszło nie tak.
Opis konfiguracji, hasła, procedura odtworzenia i krótkie omówienie z osobą, która u Was za to odpowiada. Dokumentacja zostaje u Was — także wtedy, gdy kiedyś zdecydujecie się na kogoś innego.
Jeśli chcecie, zostaję na dłużej: monitoring z powiadomieniami, aktualizacje, kontrola kopii zapasowych i dostępność pod telefonem. Poziom usługi — czas reakcji, godziny dostępności i zakres zgłoszeń — ustalamy indywidualnie i zapisujemy w umowie. Nie sprzedaję gotowych pakietów SLA, bo firma produkcyjna na trzy zmiany i biuro pracujące od 8 do 16 potrzebują czegoś innego.
Jestem jednoosobową działalnością i traktuję to jako przewagę, nie wadę. Rozmawiacie z osobą, która wykonuje pracę — nie z handlowcem, który przekaże temat dalej.
Porozmawiajmy o Waszej infrastrukturzeZgłoszenie trafia do mnie i zostaje u mnie. Nie tłumaczycie tej samej sprawy trzem różnym konsultantom.
Możecie oddać mi całą infrastrukturę albo tylko jeden jej obszar. Ustalamy to na starcie i zapisujemy w umowie.
Stała kwota za wdrożenie, stała stawka miesięczna za opiekę. Czas reakcji ustalamy indywidualnie i wpisujemy do umowy — wiecie, czego się spodziewać, zanim coś się zepsuje.
Pracuję na rozwiązaniach otwartych i standardowych. Hasła i dostępy są Wasze, a środowisko przejmie każdy inny administrator.
Przed dostępem do systemów standardowo podpisuję umowę o poufności. To dla mnie normalny element współpracy, nie dodatkowa usługa.
Jeśli czegoś nie umiem albo nie warto tego robić, powiem to od razu. Wolę stracić zlecenie niż zepsuć komuś środowisko.
Nie ma tu Waszego pytania? Napiszcie — odpowiadam w ciągu dwóch dni roboczych.
Tak, to najczęstsza sytuacja. Przejmuję odpowiedzialność za infrastrukturę: serwery, sieć, kopie zapasowe i sprzęt. Jeśli w firmie jest osoba od bieżącej pomocy pracownikom, pracuję z nią — zajmuję się warstwą, na której to wszystko stoi.
Pracuję sam i mówię o tym otwarcie. To oznacza bezpośredni kontakt, brak przekazywania tematu dalej i pełną znajomość Waszego środowiska. Oznacza też realne ograniczenie skali — jeśli projekt wymaga zespołu, powiem to na pierwszej rozmowie.
Wycenę podaję po rozmowie i przejrzeniu tego, co macie — bez tego każda kwota byłaby zgadywaniem. Przy wdrożeniach ustalam stałą cenę za zakres, przy stałej opiece — stawkę miesięczną. Zawsze przed rozpoczęciem pracy, na piśmie.
Nie mam gotowego cennika z pakietami „srebrny, złoty, platynowy". Czas reakcji, godziny dostępności i zakres zgłoszeń objętych umową ustalam indywidualnie — bo zakład pracujący na trzy zmiany i biuro rachunkowe czynne od 8 do 16 potrzebują czegoś zupełnie innego, a płacenie za gotowość 24/7, gdy firma pracuje w dzień, jest wyrzucaniem pieniędzy. Na pierwszej rozmowie ustalamy, co jest u Was krytyczne, i to trafia do umowy na piśmie. Monitoring zwykle wykrywa problem wcześniej niż użytkownik, więc często odzywam się pierwszy.
To nie jest mój główny obszar. Specjalizuję się w serwerach, wirtualizacji, sieci i kopiach zapasowych. Przy mniejszych firmach jestem w stanie ogarnąć również stanowiska pracy — ustalmy to na starcie, żeby oczekiwania były jasne.
Większość prac wykonuję zdalnie, bo jest to szybsze dla obu stron. Montaż sprzętu, prace w serwerowni i sieć wymagają obecności na miejscu — wtedy dojeżdżam. Zasięg dojazdu ustalamy indywidualnie.
Ma, jeśli brakuje kompetencji w konkretnym obszarze — na przykład przy wirtualizacji, backupie albo sieci. Wchodzę wtedy jako uzupełnienie, a nie zamiennik. Współpracuję też z firmami IT jako podwykonawca.
Tak. Migracja serwera, uporządkowanie backupu, konfiguracja firewalla, przegląd infrastruktury — z określonym zakresem, ceną i terminem. Stała współpraca jest opcją, nie warunkiem.
Dostajecie komplet dostępów i dokumentację, a jeśli trzeba — pomagam przekazać środowisko następnej osobie. Nie stosuję rozwiązań, które uzależniają Was ode mnie.
Bez zobowiązań i bez prezentacji handlowej. Opiszcie, co Was uwiera — powiem, czy potrafię z tym pomóc, ile to mniej więcej pracy i od czego zacząłbym na Waszym miejscu.